|
|
|
Reinkarnacja – czyli drugie życie Hondy |
|
Co
zazwyczaj się dzieje w naszym kraju z rozbitymi samochodami wszyscy
wiemy, zdecydowana większość bez względu na skutki spotkania z
twardym udaje nowe bezwypadkowe samochody w dodatku z przebiegami
rodem wziętymi z wyścigów na ¼ mili. Dobrze ale
dziś
nie piszemy o naszym na całe szczęście zmieniającym się rynku
samochodów używanych.
Bohater, a właściwie bohaterka naszego artykułu niestety takie lekkie spotkanie miała. Na całe szczęście nie została naruszona konstrukcja samochodu, co pozwoliło na wykorzystanie Hondy jako bazy do budowy samochodu sportowego. Na początek należało pozbyć się zbędnego balstu w postaci tapicerek, foteli i kanapy. W nadwozie wstawio klatkę bezpieczeństwa. Jak widać jest w tym przypadku dość mocno rozbudowana, ale dzięki temu kierowca w środku jest bezpieczny. Na klatkę dodatkowo w miejscach, które mogłby w jakikolwiek sposób wpłynąć destrukcyjnie na ciało kierowcy są założone specjalne otuliny, które łagodzącą skutki udeżeń. Jak już jesteśmy przy sprawach związanch z bezpieczeństwem to trzeba zaznaczyć, że w samochodzie zainstalowano również system gaśniczy. Tradycyjne szyby zostały zastąpione przez szyby z poliwęglanu czyli znanego nam plexi. Poza odciążeniem samochodu zabieg ten pozwala na szybszą wymianę szyby po ewentualnych kolizjach, zwiększa bezpieczeństwo (zwykła szyba jak wiemy po udeżeniu ulega dziwnemu rozproszeniu po całym samochodzie), nie bez znaczenia są również koszty. W rallycrosie zbędne są również reflektory i światła tylne. Jest bardziej niż pewne, że nie wrócą w całości do strefy serwisowej po biegu. Stąd ich brak. Jedyne wymagane światła to światła stopu, montowane najczęściej wysoko za tylną szybą. Takie umiejscowienie nie jest przypadkowe – dzięki temu są bardziej widoczne podczas zmagań na torze zwłaszcza w kurzu, czy też mokrej nawierzchni. Oczywiście dzięki temu również trudno je uszkodzić – nie ukrywajmy rallycross to nie jest delikatna zabawa. Przejdźmy do tego czego nie widać. Czyli mechaniki. Zacznjmy od zawieszenia. Nie oszukujmy się seryjne zawieszenie zostało by na torze po kilku okrążeniach, chyba że wcześniej byśmy lekko przytarli samochód ... na dachu. Aby uniknąć tych wszystkich ekstremalnych doznań właściciel zastosował gwintowane zawieszenie firmy Blinstien z możliwością regulacji jego twardości. Dzięki temu można dostosować charakterystykę samochodu do toru. Skrzynia biegów również do standardowych nie należy. W rallycrossie liczą się głównie przyśpieszenia, prędkość maksymalna jest na drugim miejscu. Wynika to z charakterystyki torów, gdzie jest więcej zakrętów i nawrotów niż długich prostych. Dlatego też standardowe przełożnienia 4, 5 i 6 biegu ( te zazwyczaj są najdłuższe) zostały skrócone, ponadto zastosowano szperę i możliwie krótkie przełożnie przekładni głównej. Silnik został poddany nieznacznym modyfikacjom. Zmieniono jego oprogramowanie dzięki czemu moc wzrosła do 215 KM, zastosowano komputer HONDATA PRO, który daje pełną możliwość regulacji parametrów przez laptopa oraz daje możliwość ustawienia procedury startowej - dzięki temu możemy ustawić maksymalne obroty silnika podczas startu (pozwala to na uniknięcie zbędnego "mielenia" kołami w miejscu, a co za tym idzie straty czasu. Oczywiście żaden samochód przeznaczony do sportu nie może się obejść bez dość istotnego dla tych parametrów układu hamulcowego, coś w końcu musi zatrzymać te wszytskie konie. W naszym przypadku dbają o to seryjne tarcze, nie było potrzeby inwestować w nowe oraz przeznaczone do sportu klocki Ferrodo DS 3000. Przekonstruowano również hamulec ręczny – zamiast tradycyjnego systemu z linkami mamy do czynienia z hamulcem hydraulicznym dzięki czemu zwiększa się precyzja pokonywania zakrętów przy jego pomocy. Do tego wszystkiego dołożono jeszcze płytę duralumioniową pod silnik mającą za zadanie ochronę najwrażliwszych jeczo części, nie wspominam oczywiście o takich sprawach jak rajdowy fotel i pasy. I tak właściwie ze zwykłej Hondy (jeżeli Type R można nazwać zwykłą Hondą) i uwolnieniu jej od kilku zbędnych rzeczy otrzymaliśmy samochód idealny do wygrywania oesów. Samochód został przerobiony na potrzeby rallycrossu, jednak po kilku drobnych przeróbkach typu, dołożenie świateł i drugiego fotela otrzymamy pełnoprawną N'kę. Tekst: Tomasz Cybulski Zdjęcia: Michał Żugajewicz |