|
Objawy
Szarpanie,
nierówne przyspieszanie, trudność utrzymania stałych
obrotów... np. jechanie na 4 biegu ze stałą prędkością
80km/h sprawia problemy; odczuwalne jest poszarpywanie... przy
przyspieszaniu i zwalnianiu nie jest to takie odczuwalne; no i przede
wszystkim błąd wykazywany na VAGu :
00515 Camshaft Position (Hall)
Sensor (G40)
16-10 Signal
Outside Specifications Intermittent
...mimo odczytywania
błędów przy pracującym silniku. Pojawienie się tego błędu
przy wyłączonym silniku jest czymś normalnym; po uruchomieniu
silnika błąd ten powinien automatycznie zniknąć z tabeli wykrywanych
błędów; u mnie jednak nie chciał sam zniknąć :(
W co musimy się
zaopatrzyć, zanim przystąpimy do wymiany czujnika HALLa G40.
- Sam
czujnik :). Bosh nr: 1 237 031 296 (zdjęcie poniżej) Koszt 140-160zl
- Klucz
oczkowy lub zwykły płaski 13.
- Śrubokręt
krzyżakowy
- Imadło,
młotek, wiertarka, cienkie wiertła do metalu, 2-3mm
- Przyda
się także odkurzacz
- Gwóźdź,
lub coś innego, z czego zrobimy kołek zastępczy ;)
- Jakaś
muza, browarek, ładna pogoda i dobre chęci...i jedziemy :)
Czujnik HALLa G40
zlokalizowany jest w aparacie zapłonowym. Poniżej zdjęcie
ogólne, gdzie znajduje się aparat zapłonowy.
Na samym
początku musimy zdjąć kopułkę rozdzielacza zapłonu. Najlepiej oznaczyć
sobie jakoś jej położenie, abyśmy składając, nałożyli ją mniej więcej w
takim samym położeniu. Lepiej równiez nie odpinać
przewodów zapłonowych, aby później nie mieć
problemu który gdzie podłączyć, więc najlepiej zdjąć kopułkę
razem z przewodami - odginamy w tym celu dwie sprężynujące zapinki -
jedna z przodu - widoczna na zdjęciu - druga z tyłu.
Po zdjęciu kopułki oczom
naszym powinien ukazać się następujący widok:
Widoczny jest palec
rozdzielacza - ściągamy go ciągnąc do góry:
Teraz gotowi jesteśmy do
wyjęcia aparatu zapłonowego. Do tego potrzeba jedynie odkręcić jedną
śrubę 13. Wcześniej warto wyczyścić okolice aparatu zapłonowego przy
bloku silnika, aby po wyjściu aparatu brudy nie wlecialy nam wprost do
silnika. Ja do tego użyłem odkurzacza i wąską końcówką
wyssałem piach i inne zabrudzenia, które były w okolicy -
odskrobałem śrubokrętem wszystkie zabrudzenia - i wessałem wszystkie
brudy odkurzaczem.
Teraz
gotowi jesteśmy do wyjęcia aparatu zapłonowego. Do tego potrzeba
jedynie odkręcić jedną śrubę 13. Wcześniej warto wyczyścić okolice
aparatu zapłonowego przy bloku silnika, aby po wyjściu aparatu brudy
nie wlecialy nam wprost do silnika. Ja do tego użyłem odkurzacza i
wąską końcówką wyssałem piach i inne zabrudzenia,
które były w okolicy - odskrobałem śrubokrętem wszystkie
zabrudzenia - i wessałem wszystkie brudy odkurzaczem.
Możemy
teraz przystąpić do najbardziej wrednej części operacji :).
Rozmontowanie aparatu. Polega na wybiciu kołka, który łączy
obracający się trzpień z osadzoną na jego końcu zębatką. Ja
próbowałem go wybić, jednak bezskutecznie - zatem
rozwierciłem kolek wiertłem a następnie dało się go juz wybić. Może
ktoś z Was będzie mieć więcej szczęścia. Problem z wybiciem polega na
tym, ze otwór w trzpieniu jest nieco węższy od otworu w
tulei zębatki. Przez co próbując wybić kolek rozklepujemy go
jeszcze bardziej, co uniemożliwia jego wysuniecie. Zatem lepiej od razu
przystąpić do rozwiercenia. Osłabiony, zmęczony kolek, a raczej jego
resztki powinny dać się wybić / wyjąć.
Uwaga !
Zdejmując zębatkę z trzpienia, warto oznaczyć jej położenie - zębatka
nie jest symetryczna - zatem montując, możemy ją zamontować
obróconą o 180 stopni - ja sobie nie zaznaczyłem... i miałem
50% że włożę zębatkę właściwą stroną - szczerze mówiąc nie
wiem, czy włożyłem ją tak jak była, bo miałem lekkie problemy z
włożeniem aparatu zapłonowego z powrotem - jednak na szczęście się
udało i w końcu ładnie wskoczył w swoje miejsce.
Mając juz swobodny dostęp do
czujnika odkręcamy 2 śrubki (śrubokrętem krzyżakowym) i wyjmujemy stary
czujnik. Przez włożeniem nowego, przeczyściłem jeszcze wnętrze aparatu
zapłonowego (nafta + pędzelek) - przez 160.000km zdążyło się w nim
zgromadzić nieco brudu ).
Zakładamy nowy czujnik i zabieramy się do składania wszystkiego "do
kupy". Ostani rzut oka na wszystkie elementy - dwa czujniki HALLa...
stały obok siebie... :)
Najważniejsze teraz, to dobrać
kolek, którym zastąpimy stary. Mi się udało dobrać idealnie
kołek z gwoździa. Najlepiej dociąć go tak, aby wystawał po ok. 1mm
(niecały mm) z każdej strony tulei - nieco za długi kolek rozklepiemy
na koniec, więc lepiej jak będziemy mieć nadmiar materiału do
rozklepania :). Średnice dobranego kołka / gwoździa podam jak znajdę go
(tzn. ten odcięty kawałek gwoździa - robiłem na działce i nie miałem
pod ręką mikrometru / suwmiarki aby zmierzyć średnice) - w każdym razie
gwóźdź wsuwał się z lekkim luzem w otwór w tulei
zębatki, natomiast nie chciał wejść w otwór w trzpieniu. No
ale od czego mamy młotek - młotkiem wbiłem kołek na mniej więcej połowę
jego długości. Trzeba uważać aby nie przygrzmocić w zębatkę ;) ! -
niestety opór stawał się coraz większy, kołek nie wchodził
:(. Na szczęście miałem pod ręką ogromne stare imadło. Ja jego pomocą
wtłoczyłem kołek w trzpień :). Na koniec pozostało tylko rozklepać
wystające kawałeczki kolka. Gotowe. Montujemy aparat, zakładamy palec,
kopułkę i cieszymy się płynną jazdą :). Warto ustawić
później zapłon, jak ktoś ma lampę stroboskopową i VAG'a pod
ręką - ja nie miałem, więc zapłon ustawiłem w "połowie zakresu" - tj.
kręcąc kopułką przy pracującym silniku w lewą stronę aż do zgaśnięcia
silnika, później w prawą, az do zgaśnięcia... pozostawiłem
kopułkę po środku tego zakresu i póki co autko śmiga bez
zarzutu i przede wszystkim płynnie. Błąd czujnika G40 juz się nie
pojawia :).
Powodzenia,
Szuwar.
W razie pytań
czy poprawek do tekstu, zapraszam na: denkmal (at) poczta.onet.pl.
|
|