WYMIANA CZUJNIKA HALLa, SILNIK 1.6 AFT, (SEAT TOLEDO I 98).

Objawy
Szarpanie, nierówne przyspieszanie, trudność utrzymania stałych obrotów... np. jechanie na 4 biegu ze stałą prędkością 80km/h sprawia problemy; odczuwalne jest poszarpywanie... przy przyspieszaniu i zwalnianiu nie jest to takie odczuwalne; no i przede wszystkim błąd wykazywany na VAGu :

00515 Camshaft Position (Hall) Sensor (G40)
16-10 Signal Outside Specifications Intermittent

...mimo odczytywania błędów przy pracującym silniku. Pojawienie się tego błędu przy wyłączonym silniku jest czymś normalnym; po uruchomieniu silnika błąd ten powinien automatycznie zniknąć z tabeli wykrywanych błędów; u mnie jednak nie chciał sam zniknąć :(

W co musimy się zaopatrzyć, zanim przystąpimy do wymiany czujnika HALLa G40.

  1. Sam czujnik :). Bosh nr: 1 237 031 296 (zdjęcie poniżej) Koszt 140-160zl
  2. Klucz oczkowy lub zwykły płaski 13.
  3. Śrubokręt krzyżakowy
  4. Imadło, młotek, wiertarka, cienkie wiertła do metalu, 2-3mm
  5. Przyda się także odkurzacz
  6. Gwóźdź, lub coś innego, z czego zrobimy kołek zastępczy ;)
  7. Jakaś muza, browarek, ładna pogoda i dobre chęci...i jedziemy :)

 

Czujnik HALLa G40 zlokalizowany jest w aparacie zapłonowym. Poniżej zdjęcie ogólne, gdzie znajduje się aparat zapłonowy.

 

Na samym początku musimy zdjąć kopułkę rozdzielacza zapłonu. Najlepiej oznaczyć sobie jakoś jej położenie, abyśmy składając, nałożyli ją mniej więcej w takim samym położeniu. Lepiej równiez nie odpinać przewodów zapłonowych, aby później nie mieć problemu który gdzie podłączyć, więc najlepiej zdjąć kopułkę razem z przewodami - odginamy w tym celu dwie sprężynujące zapinki - jedna z przodu - widoczna na zdjęciu - druga z tyłu.


 Po zdjęciu kopułki oczom naszym powinien ukazać się następujący widok:
 
 Widoczny jest palec rozdzielacza - ściągamy go ciągnąc do góry:
  
Teraz gotowi jesteśmy do wyjęcia aparatu zapłonowego. Do tego potrzeba jedynie odkręcić jedną śrubę 13. Wcześniej warto wyczyścić okolice aparatu zapłonowego przy bloku silnika, aby po wyjściu aparatu brudy nie wlecialy nam wprost do silnika. Ja do tego użyłem odkurzacza i wąską końcówką wyssałem piach i inne zabrudzenia, które były w okolicy - odskrobałem śrubokrętem wszystkie zabrudzenia - i wessałem wszystkie brudy odkurzaczem.
 
Teraz gotowi jesteśmy do wyjęcia aparatu zapłonowego. Do tego potrzeba jedynie odkręcić jedną śrubę 13. Wcześniej warto wyczyścić okolice aparatu zapłonowego przy bloku silnika, aby po wyjściu aparatu brudy nie wlecialy nam wprost do silnika. Ja do tego użyłem odkurzacza i wąską końcówką wyssałem piach i inne zabrudzenia, które były w okolicy - odskrobałem śrubokrętem wszystkie zabrudzenia - i wessałem wszystkie brudy odkurzaczem.
 

Możemy teraz przystąpić do najbardziej wrednej części operacji :). Rozmontowanie aparatu. Polega na wybiciu kołka, który łączy obracający się trzpień z osadzoną na jego końcu zębatką. Ja próbowałem go wybić, jednak bezskutecznie - zatem rozwierciłem kolek wiertłem a następnie dało się go juz wybić. Może ktoś z Was będzie mieć więcej szczęścia. Problem z wybiciem polega na tym, ze otwór w trzpieniu jest nieco węższy od otworu w tulei zębatki. Przez co próbując wybić kolek rozklepujemy go jeszcze bardziej, co uniemożliwia jego wysuniecie. Zatem lepiej od razu przystąpić do rozwiercenia. Osłabiony, zmęczony kolek, a raczej jego resztki powinny dać się wybić / wyjąć.

Uwaga ! Zdejmując zębatkę z trzpienia, warto oznaczyć jej położenie - zębatka nie jest symetryczna - zatem montując, możemy ją zamontować obróconą o 180 stopni - ja sobie nie zaznaczyłem... i miałem 50% że włożę zębatkę właściwą stroną - szczerze mówiąc nie wiem, czy włożyłem ją tak jak była, bo miałem lekkie problemy z włożeniem aparatu zapłonowego z powrotem - jednak na szczęście się udało i w końcu ładnie wskoczył w swoje miejsce.

 

Resztki kołka - po jego wyjęciu (ostatnie zdjęcie).

Jeśli udało się nam pozbyć kolka, wówczas pozostaje juz jedynie zsunąć zębatkę z trzpienia i mamy aparat rozłożony, co obrazują poniższe zdjęcia.


 

Mając juz swobodny dostęp do czujnika odkręcamy 2 śrubki (śrubokrętem krzyżakowym) i wyjmujemy stary czujnik. Przez włożeniem nowego, przeczyściłem jeszcze wnętrze aparatu zapłonowego (nafta + pędzelek) - przez 160.000km zdążyło się w nim zgromadzić nieco brudu ).


Zakładamy nowy czujnik i zabieramy się do składania wszystkiego "do kupy". Ostani rzut oka na wszystkie elementy - dwa czujniki HALLa... stały obok siebie... :)


Najważniejsze teraz, to dobrać kolek, którym zastąpimy stary. Mi się udało dobrać idealnie kołek z gwoździa. Najlepiej dociąć go tak, aby wystawał po ok. 1mm (niecały mm) z każdej strony tulei - nieco za długi kolek rozklepiemy na koniec, więc lepiej jak będziemy mieć nadmiar materiału do rozklepania :). Średnice dobranego kołka / gwoździa podam jak znajdę go (tzn. ten odcięty kawałek gwoździa - robiłem na działce i nie miałem pod ręką mikrometru / suwmiarki aby zmierzyć średnice) - w każdym razie gwóźdź wsuwał się z lekkim luzem w otwór w tulei zębatki, natomiast nie chciał wejść w otwór w trzpieniu. No ale od czego mamy młotek - młotkiem wbiłem kołek na mniej więcej połowę jego długości. Trzeba uważać aby nie przygrzmocić w zębatkę ;) ! - niestety opór stawał się coraz większy, kołek nie wchodził :(. Na szczęście miałem pod ręką ogromne stare imadło. Ja jego pomocą wtłoczyłem kołek w trzpień :). Na koniec pozostało tylko rozklepać wystające kawałeczki kolka. Gotowe. Montujemy aparat, zakładamy palec, kopułkę i cieszymy się płynną jazdą :). Warto ustawić później zapłon, jak ktoś ma lampę stroboskopową i VAG'a pod ręką - ja nie miałem, więc zapłon ustawiłem w "połowie zakresu" - tj. kręcąc kopułką przy pracującym silniku w lewą stronę aż do zgaśnięcia silnika, później w prawą, az do zgaśnięcia... pozostawiłem kopułkę po środku tego zakresu i póki co autko śmiga bez zarzutu i przede wszystkim płynnie. Błąd czujnika G40 juz się nie pojawia :).

Powodzenia,
Szuwar.

W razie pytań czy poprawek do tekstu, zapraszam na: denkmal (at) poczta.onet.pl.