FIAT 126 - NOWE WCIELENIE

Dzisiaj będzie nietypowo. Nie będzie nic o samochodzie, który zdobił nasze ulice i podbijał serca. Napiszemy o ... prototypie, którego kilka egzemplarzy przetrwało do dziś i do tej pory dzięki swoim właścicielom są nadal na chodzie.

Wszyscy kojarzymy ten samochód z ciasnotą, małym bagażnikiem i wiecznym hałasem, poniekąd słusznie bo to są główne cechy tego pojazdu, na który wszyscy narzekali, ale każdy chciał go mieć. Jednak okazało się, że pomysłowośc ludzka nie zna granic. I w taki oto sposób powstał nasz dzisiejszy bohater czyli Fiat 126 NP z przednim napędem – mówiłem, że będzie nietypowo. Samochód ten nigdy miał nie zobaczyć hali produkcyjnej. Został stworzony głównie po to, aby przetestować przedni napęd w samochodzie małolitrażowym konkretnie był poligonem doświadczalnym dla projektu “Beskid”, choć są również opinie mówiące o tym, że chciano bezproblemowo zmieścić pralkę “Frania” do bagażnika 126.

Historia tego pojazdu rozpoczęła się na przełomie 78 i 79 roku, a więc niedługo po rozpoczęciu produkcji 126 p. Przed projektantami z OBR (Ośrodka Badawczo-Rozwojowego) było sporo pracy. Przeniesienie silnika z tyłu na przód nie należy do najprostszych operacji. Jednak udało się, znany wszystkim maluchowski silnik 650 ccm wylądował z przodu i jak dawniej był chłodzony powietrzem. Chłodzenie było wspomagane przez dmuchawę osiową. Przy okzacji zwiększono moc silnika o 4 KM.

Nowe miejsce jednostki napędowej wymogło zmiany w zawieszeniu. Z przodu zastosowano kolumny Mc Persona, tył pozostał właściwie bez zmian, zmieniono jedynie charakterystykę sprężyn i amortyzatorów. Niestety coś za coś. Przez ten zabieg pojawiły się dwie wady. Pierwsza to zdecydowanie większy promień skrętu, druga to przesunięcie się środka ciężkości co spowodowało większą niż zwykle nadsterowność (uciekanie tyłu samochodu). Do tego zastosowano, to czego wszyscy użytkownicy maluchów by sobie życzyli, a mianowicie hamulce tarczowe przedniej osi. Ciekawostką jest  przekładnia kierownicza z Fiata 128, ale uwaga z wersji angielskiej.

Przeniesienie silnika do przodu pociągnęło za sobą różne skutki. Przede wszystkim zmieniono kształt przedniej części nadwozia (przód został wydłużony), w celu zmieszczenia silnika. Przez ten zabieg zwiększono o 12,5 cm zwiększono rozstaw osi co nie pozostało bez znaczenia dla komfortu jazdy, który uległ poprawie po pierwsze ze względu na zwiększenie ilości miejsca na nogi jadących z przodu, po drugie samochód bardziej komfortowo pokonywał poprzeczne nierówności. Oczywiście w miejscu gdzie dawniej znajdował się silnik pojawił się ogromny jak na ten samochód bagażnik – 200l. Powstały różne wersje nadwozia tego samochodu od dwudrzwiowej, poprzez prezentowaną na zdjęciach wersję z klapą bagażnika, aż po wersję trzydrzwiową oznaczoną jako NP-C, która miała w dodatku składaną kanapę.

 

Sporą wadą nowego rozwiązania jest hałas pochodzący z silnika chłodzonego powietrzem i umieszczonego z przodu, jednak frajda z prowadzenia takiego rodzynka niweluje tę niedogodność.

Prace nad modelem 126 NP wstrzymano w połowie lat '80 i zajęto się wspomnianym Beskidem, którego produkcja jak wiemy niestety nigdy nie ruszyła, ale to już zupełnie inna historia.

Samochód prozentowany na zdjęciach można oglądać w muzeum Stowarzyszenia Moto Retro w Białymstoku oraz przy okazji imprez organizowanych przez Stowarzyszenie, a o histori kupna tego egzemplarza można przeczytać tutaj: http://www.motoretro.org.pl/pojazdy.php?id=6.


Tekst: Tomasz Cybulski
Zdjęcia: autor, Marek Kuc